Ich mężowie nie pracują zawodowo. To one zarabiają na dom

Autor: Emigrant w UK 11 Maj 2019, 19:22

Ich mężowie nie pracują zawodowo. To one zarabiają na dom

Paweł dostaje od swojej żony tysiąc złotych kieszonkowego. Marcin zrezygnował z pracy, aby zajmować się dzieckiem. Ich partnerki w pełni akceptują ich decyzję. Same zarabiają na dom. – Nie mamy już takiego sztywnego podziału ról jak kiedyś. Nie czuję się wykorzystywana – mówi jedna z bohaterek. Kamila poślubiła Marcina 8 lat temu. Mężczyzna prowadził wówczas firmę – handlował sprzętem komputerowym. Na początku szło nieźle – nowi klienci, duże utargi. Marcin był w stanie odłożyć nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie. Niestety, jego dobra passa nie trwała długo. Po jakimś czasie pojawiły się problemy finansowe – sklep świecił pustkami, kończyły się oszczędności i zaczęły się pierwsze długi. Po drugiej interwencji komornika mężczyzna postanowił zawiesić działalność gospodarczą. W tym samym czasie kariera Kamili nabrała tempa – kobieta awansowała i została szefem zespołu w jednej z warszawskich korporacji. Zmiana stanowiska oznaczała sporą podwyżkę. – Marcin był przybity i nieszczęśliwy. Widziałam, że nie służy mu praca poniżej kwalifikacji. Nigdy nie mieliśmy problemów finansowych, a po mojej podwyżce sytuacja była jeszcze lepsza. Nie oszukujmy się – jego 2 tys. zł dochodu nie robiło większej różnicy. Jak ma pracować za grosze, to niech lepiej zajmie się domem. Nie widzę w tym nic złego. Jesteśmy małżeństwem, musimy sobie pomagać. Wiem, że zrobiłby dla mnie to samo – opowiada Kamila. Kobieta podkreśla, że na początku koleżanki z pracy śmiały się z niej, że utrzymuje męża. Po jakimś czasie odpuściły i nawet zaczęły jej zazdrościć. – Dom jest posprzątany, obiad ugotowany, dziecko się nie nudzi i spędza czas z ojcem – wymienia Kamila. Sytuacja jest na tyle wygodna, że ostatnio Kamila sama przekonywała męża, aby jeszcze trochę posiedział w domu. – Paweł jest artystą i zawsze mi to imponowało. W agencjach reklamowych zarabiał niezłe pieniądze. Niestety odbijało się to na jego obrazach. Nic dziwnego. Po 8 czy 10 godzinach pracy ciężko wrócić do domu i namalować coś sensownego. Skończyło się tak, że mąż w ogóle przestał tworzyć – opowiada Ania. Para w końcu wspólnie zdecydowała, że Paweł zrezygnuje z pracy i skupi się na malowaniu. Ania nie chce mówić, ile zarabia, jednak podkreśla, że pieniądze nie są dla niej żadnym problemem i niczego im nie brakuje. Bezrobocie męża traktuje jako pewnego rodzaju inwestycję. Ma nadzieję, że mąż będzie się rozwijał w domu i w końcu zacznie sprzedawać swoje obrazy za przyzwoite pieniądze. Kiedy pytam o kwestie organizacyjne, Ania odpowiada, że nie chce mieć z mężem wspólnego konta. Wpadła na inny pomysł.


Dodaj komentarz

Komentarze

Jeszcze nikt nie dodał komentarza!

Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz
Zobacz komentarze

Dodaj komenatrz

 

Śledź nas



Kursy walut